Żywność ekologiczna – czy naprawdę warto ją kupować?

Jak podaje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w ciągu ostatnich 10 lat liczba gospodarstw ekologicznych w Polsce wzrosła ponad 11-krotnie. Z czego wynika moda na „eko” i czy rzeczywiście warto kupować takie produkty?

Ekologia pod kontrolą

O tym, czy gospodarstwo rolne, ma szansę stać się ekologicznym, decydują liczne akty prawne oraz restrykcyjne procesy certyfikacji – zarówno krajowe, jak i te unijne. Jakie zasady muszą być więc spełnione by dane gospodarstwo mogło stać się prawdziwym „gospodarstwem ekologicznym”? Przede wszystkim nie mogą one stosować żadnych sztucznych nawozów przyspieszających wegetację roślin czy wpływających na wysokość plonów. Jedyne nawozy jakie zostały dopuszczone, to te naturalnego pochodzenia. Oczywiście nie jest to jedyny wymóg stawiany przez prawodawcę, ale na pewno najważniejszy. W tym przypadku unormowano również szereg innych wytycznych dopuszczających działanie gospodarstwa rolnego na zasadach ekologicznych. Dotyczą one np. okresu konwersji (tj. przestawienia na ekologiczne metody produkcji), nawożenie gleby poprzez ekosystem (a nie nawozów dodawanych do gleby), czy wręcz nakaz stosowanie płodozmianu. Oczywiście zbiór tych wytycznych jest o wiele szerszy i nie sposób w tym tekście wspomnieć o nich wszystkich.
Gospodarstwa ekologiczne są nieustannie poddawane ścisłym kontrolom przez odpowiednie jednostki certyfikujące. Sprawdzają one nie tylko stan środowiska naturalnego na obszarze samego gospodarstwa i jego terenach przyległych, czy metody produkcji, a także sposób magazynowania żywności i jej późniejszego przetwarzania. Cały proces powstawania produktów ekologicznych, jest jak już było wcześniej wspomniane, ściśle nadzorowany, a każdy kolejny etap musi spełniać restrykcyjne wymagania. Wszystko po to, żeby konsument miał pewność, że kupując produkt oznaczony jako ekologiczny – otrzymuje najwyższą możliwą jakość.

Rolnictwo ekologiczne, czyli jakie?

Jeszcze zaledwie 100 – 150 lat temu, cała żywność produkowana na świecie, była żywnością ekologiczną. Dlaczego? Ponieważ do uprawy roślin nie używano żadnych sztucznych środków chemicznych. Działo się tak dlatego, że ówczesna nauka nie była jeszcze na tyle rozwinięta by takie środki były produkowane na masową skalę, a te których produkcja już się odbywała, były zbyt drogie dla przeciętnego rolnika. Dodatkowo nie używano maszyn spalinowych, a wyłącznie zwierzęta hodowlane. To wszystko jednak uległo zmianie w wieku XX. Niestety nie na korzyść konsumentów, a przede wszystkim na korzyść producentów, a w szczególności tych wielkoobszarowych. Wraz z rozwojem technologii i nauki, opracowano szereg substancji, które mają przyczyniać się nie tylko do przyśpieszenia wegetacji roślin, ale i wzrostu samych plonów. Działania takie siłą rzeczy musiały odbić się jakości produkowanego pożywienia.
Od kilku lat widoczna jest jednak tendencja do poszukiwania przez konsumentów żywności nieprzetworzonej, do której nie dodaje się żadnych sztucznych składników i co najważniejsze hodowana jest naturalnymi metodami, tak jak jeszcze 100 lat temu. Co więc odróżnia gospodarstwa ekologiczne od tych, które prowadzą konwencjonalne uprawy.
Różnice między gospodarstwami ekologicznymi, a konwencjonalnymi pojawiają się już na etapie pozyskiwania surowców do posiania czy posadzenia roślin. Najlepszym rozwiązaniem jest, gdy rolnicy rozmnażają je we własnych gospodarstwach, oczywiście ekologicznych lub pozyskują od innych „ekologicznych rolników”. Wykluczone jest rzecz jasna stosowanie substancji nieorganicznych, stymulujących rozmnażanie, wzrost czy nawet ukorzenianie roślin. Nasiona i sadzonki nie mogą być zaprawiane syntetycznymi środkami, ani genetycznie modyfikowane.
Jeśli chodzi o nawożenie gleby, to w rolnictwie ekologicznym bazuje się na organicznych substancjach, minerałach (nawozy powstające np. z mielonych skał). Stosuje się również muł czy torf, stanowiący naturalny osad zbiorników wodnych. Wszelkie inne nawozy w rolnictwie ekologicznym zabronione, w przeciwieństwie do rolnictwa konwencjonalnego gdzie panuje praktycznie nieograniczona dowolność. Istnieje także szereg regulacji dotyczących ochrony upraw przed szkodnikami, chorobami i zachwaszczeniem. Wszystkie opierają się o naturalne, biologiczne metody.

Produkty „eko” – czy warto?

W ostatnich latach na produkty ekologiczne zapanowała moda. Są polecane przez celebrytów, pokazywane w popularnych programach kulinarnych, stanowią przedmiot licznych dyskusji, a także wielu artykułów publikowanych zarówno w prasie drukowanej, jak i w Internecie. Jednak to nie tylko podpatrywanie innych, ale przede wszystkim co raz większa świadomość konsumentów powoduje, że obecnie przeżywamy prawdziwy bum na eko żywność. Sklepowe półki są coraz lepiej zaopatrywane w produkty, które pochodzą z ekologicznych upraw, a sklepy z żywnością ekologiczną, zarówno te wirtualne, jak i realne, powstają jak przysłowiowe grzyby po deszczu. Jednak często podchodzimy do produktów eko z dystansem. Dlaczego tak się dzieję? Powód jest jeden i prawie zawsze ten sam - przez wyższą cenę. Oczywiście wyższą w porównaniu z konwencjonalnymi odpowiednikami, hodowanymi na skalę przemysłową. Pytanie, jakie wówczas sobie zadajemy: „czy warto zapłacić więcej za produkt ekologiczny?”, powinno zostać zamienione na: „czy stać nas na oszczędzanie na zdrowiu?”.

Dlaczego? Ponieważ tak zwana żywność konwencjonalna, już dawno przestała być uprawiana na pierwotnych zasadach rolnictwa. Aktualnie najważniejszym czynnikiem przy hodowli jest nie jakość samej żywności, a jej ilość. W skrócie można powiedzieć, że im więcej tym lepiej. Ale czy na pewno? Do produkcji używa, na masową skalę, używa się nawozów sztucznych, polepszaczy i szeregu innych związków, których celem jest poprawa wydajności. Dobrym przykładem może być w tym miejscu porównanie średnich plonów pszenicy, ziemniaków czy marchwi pozyskanych z hektara. Przy podejściu ekologicznym, średnioroczne plony pszenicy z 1ha wynoszą 3,05 tony, ziemniaków którymi nasza kraj stoi 21 ton, marchwi 28,5 tony. 
Z tego samego obszaru natomiast, jednak przy użyciu konwencjonalnych metod, średnioroczne plony tych samych produktów wynoszą odpowiednio 9,5 tony pszenicy, ziemniaków 30,05 tony i marchwi 51,25 tony! Oczywiście w ślad za tym, zmieniają się też wartości odżywcze tych produktów. Nie jest chyba zaskoczeniem, że te z upraw ekologiczny utrzymują je na stałym, wysokim poziomie. Te z upraw konwencjonalnych natomiast je „gubią”. Idąc tym tropem, produkty nie ekologiczne muszą być tańsze. Tańsza jest ich produkcja, całkowicie zmechanizowana, używa się szeregu różnych związków by poprawić płodność roślin i przyśpieszyć wegetację. Najciekawsze jest jednak później. Z etykiety zamieszczonej na tych produktach możemy bardzo często przeczytać, co znajduje się w opakowaniu. A znajdziemy tam szereg konserwantów, polepszaczy smakowych, siarczanów, sorbinianów oraz innych związków, których nazwy czasem jest nam ciężko wymówić. W produktach ekologicznych natomiast, w ich skład najczęściej wchodzi wyłącznie dany produkt, bez zbędnych dodatków. Jeżeli muszą się już one tam znaleźć, to również są ekologiczne.

Każdy produkt, na którym widnieje informacja o jego ekologicznym pochodzeniu i certyfikacji, jest wytwarzany pod ścisłą kontrolą organów specjalnie do tego powołanych. Kupując go mamy pewność, że otrzymujemy żywność pozbawioną dodatków chemicznych, modyfikacji genetycznych, sztucznych nawozów, hormonów i innych substancji, negatywnie wpływających na ludzki organizm. Produkty ekologiczne są dodatkowo bogate w mikro- i makroelementy, ponieważ nie działa na nie żaden syntetyczny związek chemiczny, mogący obniżać ich wartość odżywczą. Badania pokazują, że w owocach i warzywach spod znaku „eko” zawartość np. witaminy C i magnezu jest aż o 30% wyższa, niż w przypadku ich odpowiedników wytwarzanych na masową skalę. Dodatkowo rośliny ekologiczne posiadają aż o 120% więcej tzw. fitozwiązków, wykazujących działanie przeciwnowotworowe, przeciwbakteryjne, a nawet opóźniające procesy starzenia.
Jeszcze jednym elementem, wpływającym na cenę ekologicznej żywności, jest koszt jej wytworzenia. Jednak płacimy wyłącznie za finalny, pełnowartościowy, zdrowy produkt, a nie za nafaszerowany chemią efekt masowej produkcji oraz jego reklamę, czynsz i szereg innych wypadkowych.

Jak rozpoznać produkt ekologiczny?

Często pojęcia „żywność ekologiczna” i „zdrowa żywność” używane są zamiennie. Jednak niesłusznie, bowiem produkty oznaczone w dany sposób mają określoną specyfikę. Te ekologiczne są w co najmniej 95% wytworzone ze składników pochodzenia ekologicznego, podlegają procesowi weryfikacji metod ich produkcji na każdym etapie i mają specjalne oznaczenie, składające się z nazwy i kodu jednostki certyfikującej.

Szczególną uwagę powinniśmy jednak zwracać na sam wygląd etykiety. Na niektórych produktach, przed ich nazwą możemy spotkać przedrostek „Bio”, na innych „produkt ekologiczny” lub po prostu „ekologiczny”. Najważniejsze jest jednak logo rolnictwa ekologicznego. Jeżeli znajduje się ono na etykiecie, możemy mieć pewność, że dany produkt jest właśnie produktem ekologicznym. Dodatkowo jest ono unormowane i na całym świecie wygląda tak samo. Pod logiem znajduje się również indywidualny numer certyfikatu, przyznany przez specjalną jednostkę certyfikującą, np. PL-EKO-03. Etykieta taka powinna zawierać też nazwę i adres podmiotu wprowadzającego produkt do sprzedaży (producent, przetwórca).

Produkty ekologiczne, mimo że droższe, niż ich konwencjonalne odpowiedniki, są zdrowe, pełnowartościowe, pozbawione chemicznych dodatków i genetycznych modyfikacji. Kupując je – poprawiamy nie tylko własne samopoczucie, ale wspieramy także produkcję żywności będącą w harmonii ze środowiskiem. Przy kolejnych zakupach warto więc się zastanowić, czy wolimy przeznaczyć swoje pieniądze na marketing wielkich koncernów i przetwarzaną żywność, czy zainwestować 100% swoich środków w produkt, który w pełni przysłuży się naszemu zdrowiu i otoczeniu, w którym funkcjonujemy.